Kamil Mańkowski

zdj. Krzysztof Romicki

W 2014 roku stanął na podium „koronnej” klasy Mistrzostw Świata w lataniu PPG. Został drugim Wicemistrzem Świata, konkurując z 60. pilotami z 16 krajów. To najlepszy wynik osiągnięty dotychczas przez polskiego zawodnika PPG. O swojej karierze opowiada nam – Kamil Mańkowski.

Latanie masz w genach, pochodzisz z rodziny o silnych lotniczych korzeniach – opowiedz nam o swoich pierwszych podniebnych krokach i wyborze paralotni z napędem.
Latanie było naturalną koleją rzeczy w moim dorastaniu. Wszystko zaczęło się jak jeszcze byłem dzieckiem. Miałem to szczęście, że moi rodzice prowadzili szkołę latania od 1994 roku, czyli momentu mojego dorastania, w którym pojmowałem już co nie co ze świata, który mnie otaczał. Każdy czas spędzany na powietrzu wiązał się z przebywaniem na zapomnianej już przez krakowskich paralotniarzy górce Bodzów i oglądaniem ich z bliska. Kiedy miałem osiem lat ojciec przywiózł mi z zachodu specjalną, małą paralotnię i zacząłem wykonywać swoje pierwsze zloty. Loty w górach odbywałem razem z tatą w tandemie, głównie na Monte Grappie. Był wtedy prężny rodzinny team – my, młody Dominik Dudek razem ze swoim tatą Piotrem i Piotrek Kaczyński ze swoim tatą Krzyśkiem. Jak startowaliśmy w trzy tandemy to wzbudzaliśmy duże zainteresowanie i było dużo śmiechu na startowisku. W 2000 roku w wieku 12 lat zrobiłem swoją pierwszą licencję – L-kę. Od tego czasu zaczęło się moje samodzielne latanie – Dudek wyprodukował wówczas Elfa i było to moje pierwsze skrzydło na którym samodzielnie latałem, sporo na wyciągarce. W 2003 roku zaczęła się moja historia z napędem. Pojechaliśmy z ojcem do Włoch do producenta sprzętu, na którym ojciec latał w zawodach i tam pierwszy raz wystartowałem z silnikiem. Potem pojechaliśmy do Ligurii i tam nad plażą ćwiczyłem swoje pierwsze loty PPG. Od 2004 roku zacząłem występować w zawodach PPG i szlifować swoje umiejętności. Od początku moich startów miałem pod górkę – byłem najmłodszy w tym towarzystwie – to byli starzy wyjadacze, z którymi trudno było mi rywalizować, ale dzięki temu mogłem bardzo dużo nauczyć się od nich. Bardzo dużą wiedzę przekazali mi ojciec, Krzysiek Kaczyński i Adam Paska. Po latach zaczęło to procentować i wpłynęło na moje obecne sukcesy. Początki mojego PPG to była typowa młodzieńcza zajawka, dopiero od 2008 roku zacząłem poważniej traktować swoje starty w zawodach i podchodzić do tego bardziej profesjonalnie. Tym przełomowym momentem były Mistrzostwa Europy w Łomży, na których uplasowałem się na 13 miejscu. Było to dla mnie duże osiągnięcie, a miałem dopiero 20 lat. Z początkowego okresu swojego zawodniczego latania pamiętam jeszcze młodego francuza Alexa Mateosa, który nosił napędy swoim rodzicom do startów w konkurencjach i nie spodziewałem się, że po latach, wyrośnie na mojego głównego rywala. Obecnie to wyśmienity pilot.

Cały wywiad znajdziecie w 14. numerze Vario.