Trajka Airone Retro

Airone Retro w wersji tandem. Zdj. Michał Szelest

Wózki przeznaczone do latania z napędem zyskują sobie coraz większą popularność. Przy obecnej modzie na mocne, a przez to ciężkie napędy, są doskonałym rozwiązaniem dla osób, które nie chcą lub nie mogą zbytnio obciążać nóg po przebytych kontuzjach. Testujemy dla Was wózek Airone Retro.

Tekst: Grzegorz Misiak

Po wielu latach swobodnego latania uległem wielkiej fascynacji latania z napędem. Miłość do termiki wydawała się wieczna i niczym nie zagrożona, ale jak to w życiu bywa – nastąpiły zmiany. Już pierwsze odpalenie silnika, jego drgania oraz zapach paliwa były dla mnie – wielkiego fana żużla – momentem reinkarnacji. Lot z manetką gazu w dłoni tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. Poza tym mieszkam w okolicach dużego lotniska aeroklubowego, które znacznie ułatwiło mi pierwszy krok w chmurach na etylinie. Od pierwszego odpalenia silnika minęło już ponad osiem lat. PPG wciągnęło mnie całkowicie, nabrałem sporego doświadczenia i niejednokrotnie zaryłem w glebę przy starcie – nieuniknione, gdy jesteśmy podwoziem dla ciężkiego silnika. Kiedy na rynku pokazały się pierwsze wózki, zwane popularnie trajkami, podchodziłem do nich jak kot do jeża. Wydawały mi się przerostem formy nad treścią. Dopóki nie spróbowałem. A spróbowałem, ponieważ kupiłem dosyć ciężki, ale mocny napęd, który we wszystkim spełnia moje wymagania i jest doskonały – ale dopiero od momentu oderwania się od ziemi. Kiedy stoję z nim na starcie, mam wrażenie, że zamiast sekcji paralotniowej reprezentuję podnoszenie ciężarów. To z czasem przekonało mnie do kupna wózka. Od tej chwili trajka stała się synonimem słowa wygoda.

Mój wybór padł na produkt firmy Airone, model Retro. Co spowodowało, że zdecydowałem się właśnie na ten model? Przede wszystkim jego uniwersalność: można latać na nim solo, można wykorzystać i podpiąć do wózka napęd plecakowy i w parę minut zrobić tandem – podpinamy wówczas drugi przód wraz z klatką bezpieczeństwa i siedzeniem dla pasażera i możemy latać w dwie osoby.Wózek wykonany jest w całości ze stali z domieszką tytanu, wyposażony jest w duże bmxowe koła o ośkach 14 mm i łożyskach maszynowych. Poza tym Airone Retro w wersji do latania solo waży zaledwie 14 kg.

Retro w bardzo prosty sposób pakuje się do samochodu – wersja solo – zmieści się w bagażniku  większości dostępnych na naszym rynku samochodów osobowych – niewiele różni się gabarytowo od dziecięcego, złożonego wózka. Tandem, głównie ze względu na klatkę bezpieczeństwa wymaga więcej miejsca, ale do kombi powinien spakować się bez większych przeszkód. Osobiście jeżdżę Chryslerem Grand Voyagerem i nie mam najmniejszych problemów z zapakowaniem całego sprzętu do środka. Nie musiałem inwestować dodatkowo w przyczepkę. To trajka, która rozkłada się na części pierwsze – złożenie i rozłożenie wózka zajmuje mi niecałe dwie minuty bez używania żadnych narzędzi. To, co jest dla mnie ważne, to nastawienie firmy do klienta – każda uwaga lub prośba ze strony użytkownika jest uwzględniana i konstruktor wdraża uwagi i pomysły płynące od użytkowników.

Użytkowanie
Latam przede wszystkim przeloty. Dlatego trajka jest bardzo wygodna do tego typu latania. Można zabrać więcej paliwa, jakiś sprzęt biwakowy i wygodniej się siedzi, co jest odczuwalne podczas dłuższych lotów.

Zalety trajki to przede wszystkim dojazd na niej (ze skrzydłem złożonym w szybkopaku na kolanach) do miejsca startu. Samochód zostawiam na parkingu i niczym samolot kołuję sobie w rejon startu. Poza tym lądowanie, zwłaszcza na moim lotnisku – jest dużo łagodniejsze dla nóg i bardziej komfortowe. Oczywiście w terenie przygodnym lądowanie na wózku może być trudniejsze i bardziej wymagające niż na nogach, ale jak wszystkie sytuacje awaryjne w lotnictwie – trzeba mieć to wkalkulowane w ryzyko uprawiania tego sportu. Odkąd latam na trajce  nigdy mi się to nie zdarzyło.

Cały test znajdziecie w 14. numerze Vario.