Paweł Faron w Red Bull X-Alps

Paweł Faron, zdj. Olivier Laugero / Red Bull Content Pool

Już po raz trzeci Paweł Faron wystartuje w wyścigu przygodowym organizowanym przez Red Bulla. Czy tym razem uda mu się dotrzeć do mety w Monako? O przygotowania i samopoczucie przed startem zapytaliśmy naszego zawodnika.

Jesteś już weteranem tej imprezy. To Twój 3 start. To, że jesteś świetnym pilotem pokazują przeloty – a jak forma fizyczna?

Najsłabiej przygotowałem się fizycznie do pierwszej edycji. W drugiej czułem się naprawdę mocny, natomiast teraz jeszcze jestem w trakcie szlifowania formy, czuję się gorzej przygotowany niż do drugiej edycji. Mistrzostwa Świata w Kolumbii, związana z tym zmiana klimatu i przebyta choroba pokrzyżowały mój plan treningowy, ale powoli wracam do formy. Obecnie ostro trenuję. Myślę, że do lipca będzie już bardzo dobrze.

Wnioski po ostatnim starcie: co było dobrze, a co do poprawy?

Po ostatniej edycji wyścigu znam Alpy dużo lepiej niż wcześniej i to jest na plus. W swoim pierwszym starcie nie najlepiej znałem tak rozległy obszar, co widać było w wynikach, przeleciałem zaledwie 400 km trasy. W drugiej edycji udało mi się przelecieć 1200 km wszystkie najtrudniejsze momenty, poznałem dobrze różne patenty, wzmocniłem się psychicznie, więc będzie mi dużo łatwiej. Dodatkową sprawą jest podnoszenie umiejętności w czytaniu terenu a vista, czuję się w tym naprawdę dobry. Nigdy jadąc w obce miejsce nie analizowałem przelotów moich poprzedników. Staram się zawsze znaleźć swój patent. Wiem, że jest to wolniejsze, ale dzięki takiemu podejściu uczę się podejmowania decyzji intuicyjnie, co jest dużo lepsze. Raczej trudno przewidzieć wszystko, trzeba dużo improwizować po drodze. Chciałbym lepiej dopracować taktykę, jeżeli czas na to pozwoli zrobić dłuższy rekonesans trasy przed wyścigiem.

Jakie masz założenia na tą edycję?

Moim głównym celem, który bardzo chciałbym zrealizować, jest dotarcie do Monako i na tym będę się koncentrował. Oczywiście jak każdy zawodnik startujący w tym wyścigu chciałbym go wygrać, ale patrzę realnie na swoje szanse i tak też układam swoje cele. To trzeci start, do tej pory nie udało mi się osiągnąć mety, dlatego mam nadzieję, że w tym roku mi się uda.

Rywalizacja staje się coraz bardziej ostra. To już nie jest wyścig dobrych kumpli, którzy skrzyknęli się, żeby przeżyć wspólnie fajną przygodę. Większość zawodników to zawodowcy pracujący dla Red Bulla lub piloci testowi. Jak się w tym odnajdujesz?

Od jakiegoś czasu wyścig stał się bardzo profesjonalny. Już nie wystarczy być doskonałym pilotem, trzeba również być wszechstronnym sportowcem. Wiadomo, mam już 41 lat, organizm zaczyna już się starzeć, ale wytrzymałościowo jestem jeszcze w bardzo wysokiej formie. Oczywiście nie mam tyle czasu, co młodzi zawodnicy, którzy nie zajmują się niczym innym poza przygotowaniem się do X-Alpa i tym żyją, ale wydaje mi się, że takie codzienne zmagania i pokonywanie trudności związanych z pracą, rodziną itp. uczy szybkości podejmowania decyzji, kreatywności i wzmacnia bardzo psychicznie. To jest moja przewaga nad ich młodością.

Czy żeby wygrać, trzeba przeginać, czy jest jeszcze nieprzekraczalny margines bezpieczeństwa?

Rozmawialiśmy o ryzyku przy okazji zeszłej edycji. Wyznaczam sobie pewne bariery, które staram się przełamywać, cały czas przesuwam granice ryzyka i mojej odporności na stres. Ale widzę jak z wyścigu na wyścig zaczynamy latać w coraz bardziej hardcorowych warunkach. Wszyscy piloci zaczynają coraz więcej ryzykować, ale też z wyścigu na wyścig rosną nasze umiejętności pilotażu. Oczywiście jesteśmy już na granicy, której przekroczenie może spowodować, że zrobimy sobie krzywdę. Wydaje mi się, że ze względu na rodzinę, dzieci, mimo wszystko nie przekroczyłbym jej. Zawsze zdarzają się „wybryki” w trakcie rywalizacji, kiedy zapomina się o pewnych zasadach bezpieczeństwa, bo jest duża „napinka” na zwycięstwo, ale też mój wiek pozwala mi już bardziej na chłodno skalkulować ryzyko i pewne momenty odpuścić. Dodatkową pomocą są suporterzy, którzy hamują mnie, gdy podejmuję zbyt pochopne decyzje.

Kto będzie z Tobą podczas tego wyścigu?

Nieoficjalnie mogę mieć kilku suporterów, do drużyny zgłoszony będzie jeden. W tym roku wybieram się z Piotrkiem Gocem i Grześkiem Fiemą. Z Piotrkiem startuję od lat, Grzesiek będzie brał udział po raz pierwszy. Jeżeli uda mi się domknąć budżet, to w tym roku chciałbym zabrać ze sobą fotografa.

Na jakim sprzęcie będziesz startował w tegorocznej edycji?

Na chwilę obecną najprawdopodobniej wystartuję na Ginie GTO 2 w wersji ultralekkiej. Czekam na certyfikację tego skrzydła. Uprząż to podobnie jak w zeszłej edycji, Sup Air przygotowany specjalnie do tego wyścigu.

Czy Maurer wygra ponownie?

Daję mu 70% na wygraną. Pozostałe 30 % pozostawiam reszcie zawodników.

Kto wspiera Twój start w tym roku?

Jak na razie moi strategiczni sponsorzy to firma Connect, Konstrukcje Żywiec, Fan-tex, PSP, Przemysław Wojtkiewicz. Mam nadzieję, że do tego grona dołączą jeszcze inni.