ITV Billy

zdj. Ed Ewing

Marcus King przetestował w Hiszpanii pierwsze w pełni samostateczne skrzydło PPG firmy ITV – Billy.

ITV to jeden z wąskiej grupy producentów paralotni istniejących na rynku od samych początków sportu. Ma też przyzwoitą pozycję w segmencie PPG – jednak o dziwo dopiero teraz wypuścili swoje pierwsze całkowicie samostateczne skrzydło. Ciekawy byłem, jak wypadł ten spóźniony debiut. Zacznijmy od nazwy. Billy?  Jakiś kowboj, western, szafka z Ikei? „To taki żart między przyjaciółmi, musiałbyś tam być żeby wiedzieć” – śmieje się szef firmy Heniu Dyduch i dodaje: „takie nazwy dobrze działają bo łatwo je zapamiętać, Pil-Pit, Bip-Bip i tak dalej. I w każdym języku łatwo je wymówić”.

Według Henia ITV „chciało w jednym skrzydle połączyć kilka rzeczy trudnych do połączenia: dobrą prędkość maksymalną, możliwość bardzo wolnego latania, dobre napełnianie/łatwy start, dobrą zwrotność i oczywiście bezpieczne zachowanie na wszystkich prędkościach”.

Xavier Demoury – który pracuje również dla Nervures – prowadził prace nad konstrukcją, a zespół testowy był rozrzucony w trzech miejscach: w Nervures, w Annecy dalej na północ u Ludovica Migneaux i Freda Mallarda.

Jesteśmy w stałym kontakcie i wypróbowujemy modyfikacje, które każdy proponuje. Xavier koncentruje się na lataniu swobodnym, a Ludovic i Fred latają tylko z napędem – testujemy jednocześnie oba elementy. Taki system się u nas bardzo dobrze sprawdza i wszyscy się dużo uczymy. W przypadku Billyego od pierwszego prototypu minął rok, zanim wszyscy byli zadowoleni. Ponieważ to jest nasz pierwszy samostatek, zależało nam żeby latał jak trzeba”.

Konstrukcja

Skrzydło jest wykonane z tkaniny Dominico, której ITV używa od ponad 12 lat. „Uznaliśmy, że doskonale znosi upływ czasu i nigdy nie mieliśmy z Dominico najmniejszych problemów”, powiedział Heniu. „W różnych elementach konstrukcji stosujemy różne gramatury. A elastyczność tkaniny sprawia, że glajt doskonale się zachowuje w turbulencji”.

Nylonowe pręty usztywniające są długie, więc najlepiej skrzydło składa się w concertinę. Dość nietypowo pręty są tu wszyte w dolną powierzchnię, występują też małe trójkąty z materiału w typie Mylaru, formujące wloty do komór. Na górnej powierzchni dwa zaszycia biegnące wzdłuż rozpiętości skrzydła świadczą o projektowaniu 3D, zmniejszające wybrzuszanie się komór, które z kolei wywołuje pogarszające osiągi zmarszczki na szwach. Zaskoczył mnie brak miniżeber na krawędzi spływu.

Billy jest nastawiony na użyteczność. Całe olinowanie jest podzielone dla lepszej orientacji na różne kolory oplotu, a czterorzędowe taśmy z rozdzielonym taśmami A zapewniają bezproblemowe zakładanie uszu. Zamiast miliona wichajstrów i osobnych uchwytów do sterowania końcówek jak w skrzydłach Dudka, ITV wykorzystało cienkie taśmy i prostą konstrukcję, dzięki czemu taśmy są łatwe do trzymania w rękach na starcie. Uchwyty hamulców umożliwiają sterowanie końcówkami za pomocą pokrytych plastikiem linek biegnących od krawędzi uchwytu do końcówek skrzydła. W niektórych glajtach trzeba dla precyzyjnego sterowania sięgać po osobne uchwyty – tu mamy prostsze rozwiązanie. W locie przed siebie na odpuszczonych trymerach można zapiąć uchwyty na zatrzaskach i po prostu sięgać w górę do linek, żeby sterować końcówkami.

Cały test znajdziecie w 15. numerze Vario.