Nova Mentor 4

zdj. Filip Jagła

Ta paczka była niecierpliwie wyczekiwana w redakcji. Gdy dotarła, długo spoczywała na podłodze, a ja obchodziłem ją wilkiem. W końcu na pudełku widniało logo Nova, a w środku spoczywał Mentor. Skrzydło legenda, z którą przyszło mi się zmierzyć. Czy w swojej najnowszej odsłonie jest w stanie czymś nas zaskoczyć? Czy spełni nasze coraz bardziej wygórowane oczekiwania? Loty testowe miały wykazać, czy otwierając karton ze skrzydłem, otwieram lampę Aladyna.

Pod koniec zeszłego sezonu Nova ogłosiła premierę najnowszego Mentora – tym razem 4. generacji. Oczy pilotów na całym świecie zwróciły się w jedną stronę. Dlaczego? – ponieważ Mentor od swojej premiery zaczął wyznaczać nowe możliwości przelotowe, niespotykane dotąd w klasie paralotni EN B. Stał się jednym z najczęściej wybieranych skrzydeł wśród pilotów alpejskich walczących w zawodach przelotowych „on line”. Zyskał sobie dużą renomę, a przeloty wykonywane na Mentorach wykuły jego legendę. To postawiło projektantom bardzo wysoko poprzeczkę, przy pracy nad kolejną wersją.  Czy udało im się ponownie dokonać niemożliwego?

Mentor 4 został delikatnie odchudzony – w rozmiarze M i zakresie wagowym 90 – 110 kg waży 5,6 kg. Na obniżenie wagi skrzydła wpłynęło zastosowanie dwóch różnych materiałów: krawędź natarcia uszyta jest z DOKDO 30 DMF WR o gramaturze 41 g/m², natomiast reszta z DOKDO 20 DMF WR o gramaturze 35 g/m². Pozwala to pilotom o mniejszej wadze (mniejsze skrzydła) używać Mentora 4 do latania w stylu hike&fly. Loty testowe wykonywałem na skrzydle w rozmiarze XS w zakresie wagowym 70 – 90 kg przy wadze całkowitej 84 kg. Powierzchnia skrzydła w tym rozmiarze wynosi 23,78 m², a paralotnia waży 5 kg. Mentor 4 ma 55 komór i wydłużenie 5,43. Projektanci zastosowali w płacie tzw. „smart cells” – wyszli z założenia, że nie ma sensu stosować wszystkich komór takiej samej szerokości, ponieważ obciążenie powierzchni może być różne, a to prowadzi do powstawania zmarszczek i zniekształceń profilu, co z kolei wpływa na osiągi. „Smart celle” mają niwelować ten problem, poprzez zmienną szerokość komór, zależną od obciążenia. Poza tym płat Mentora 4 wyposażony jest w „air scoop” – wariacja firmy na temat „shark nose’a”. To co bardzo przypadło mi do gustu, to założenie, że paralotnia ma być jak najbardziej prosta w konstrukcji i łatwa w obsłudze.

Cały test znajdziecie w 16. numerze Vario.