Maurer po raz czwarty!

Christian Maurer (SUI1) celebruje swoje 4. zwycięstwo w Red Bull X-Alps 2015 na pływającej platformie w Monaco / zdj. Harald Tauderer / Red Bull Content Pool

Dobiega końca X-Alps 2015. Po raz pierwszy w historii wyścigu tak wielu pilotów zameldowało się na mecie w Monako – a wśród nich Polak – Paweł Faron.

Po raz czwarty wygrał Chrigel Maurer, ale tym razem przez długi czas czuł na plecach oddech ścigających go zawodników: Sebastiana Hubera i Paula Guschlbauera. Dopiero po punkcie zwrotnym położonym w okolicy Annecy Maurer uciekł ścigającej go dwójce. Tutaj też błąd popełnił Guschlbauer, który wybrał trasę zbliżoną do tej z 2013 roku. To spowodowało, że wyprzedzili go Girard, Petoit i Durogati. Wydawało się, że miejsce na podium jest stracone, ale Paul wykorzystując nocne przejście (night pass) nadrobił zaległości i dogonił trójkę rywali, by kolejnego dnia przepięknym lotem oderwać się od nich i obronić miejsce na podium. Rywalizacja zawodników na ostatnim etapie była fascynująca.

Doskonale walczył również Paweł Faron. Pokazał, że potrafi latać w bardzo trudnych warunkach, tak jak czołówka wyścigu. Przez długi czas utrzymywał się w pierwszej 10. Kluczowym momentem stał się Matterhorn i nieudany przeskok, podczas którego zabrakło dosłownie 50 m, aby przelecieć nad granią. Zmuszony do lądowania stracił cenny czas i pozycję. Lecąc w kierunku Monako rzucał pakę, po tym jak silny wiatr na przełęczy poskładał mu skrzydło. Ale góralski hart ducha pozostał nieugięty. Po szybkiej wymianie spadochronu zapasowego wystartował ponownie i mozolnie nadrabiał kilometry. I zrobił to! Dotarł do Monako jako jedyny do tej pory polski zawodnik biorący udział w tym morderczym wyścigu.

Tegoroczny wyścig był – według większości startujących pilotów – bardzo niebezpieczny. Przede wszystkim ze względu na silne wiatry i bezchmurną termikę. Poza Pawłem pakę rzucał również szwajcar Michael Witschi, który wodował w jeziorze Lago de Poschhiavo. Na szczęście nic mu się nie stało i na następny dzień ponownie przystąpił do rywalizacji. Wypadkom ulegli Thomas De Dorlodot i słynny Toma Coconea, którzy są hospitalizowani. Przez większość trasy panowały warunki, w jakich normalnie nie lata się na paralotniach. Zawodnicy X-Alpsa wykonywali loty narażając się na duże niebezpieczeństwo. To ewidentnie pokazuje, że obecny X-Alps jest wyścigiem skrajnie niebezpiecznym, ocierającym się o szaleństwo. Oby w przyszłości nie skończyło się to tragicznym wypadkiem.

Podsumowując, 19 pilotów zameldowało się w Monako. Wystartowały dwie dziewczyny: Yvonne Dathe, która jako pierwsza odpadła z wyścigu oraz Dawn Westrum, która doskonale zaprezentowała się podczas tej ekstremalnie trudnej rywalizacji w męskim gronie. Należą jej się wielkie brawa. Wielką niespodzianką tegorocznej edycji był wynik Sebastiana Hubera. Mimo że był to jego pierwszy start w tym wyścigu doskonale latał, był świetnie przygotowany taktycznie i topograficznie, dzięki czemu zajął drugie miejsce. To pokazuje, że Maurer – zawodnik wybitny – jeżeli zdecyduje się na kolejny start, będzie miał godnych rywali i nie jest już wcale pewne, że zwycięży ponownie.

wyniki: redbullxalps.com