ParaMedic

zdj. Kamil Barglik

…klapa, robię kontrę, druga klapa, krawat, rotacja… rzucam pakę… Trzask łamanych gałęzi. Uderzenie. Ciemność…..Otwieram oczy. Co się stało? Co ja tu robię? ….. ale to k..wa boli… coś mi wystaje z nogi… o k..wa…to chyba kość…aaaach w życiu nie widziałem tyle krwi! …robi mi się słabo…to nie może się tak skończyć… przecież wiem co robić….koncentracja. Po pierwsze…czy jest bezpiecznie? Tak. Leżę na ziemi, nic mi nie zagraża. Po drugie… zatamuj krwotok. OK. Wyciągam opaskę uciskową i zakładam na nogę. Zamykam tętnice. Krwawienie chyba ustało. Po trzecie… nie wstawaj. Chyba nawet nie dam rady. Po czwarte… wezwij pomoc. OK. Gdzie jest mój telefon. Jest, numer 999, sygnał…

– Halo dyspozytor medyczny, co się stało?

– Miałem wypadek na paralotni.

– Proszę podać swój nr telefonu.

– 514228746.

– Gdzie pan jest?

– Chyba gdzieś na stoku Babiej Góry.

– Może pan podać jakieś szczegóły lokalizacji.

– Hmm, mogę podać lokalizację GPS.

– Proszę podać, notuję.

– Proszę chwilę zaczekać. OK mam. Długość 49 stopni, 34 minuty, 42,33 sekund Północ. Szerokość 19 stopni, 31 minut, 50,9 sekund Wschód.

– Rozumiem ma pan jakieś obrażenia?

– Tak, mam otwarte złamanie kości udowej.

– Ma pan krwotok?

– Miałem, ale zatamowałem.

– Bardzo dobrze.

– Proszę zachować spokój, wysyłam po pana Zespół Ratownictwa Medycznego i GOPR. Proszę również mieć telefon przy sobie, będziemy się regularnie kontaktować, aż do czasu przybycia pomocy.

– Dobrze, zrozumiałem.

 

O tym, jak postępować w czasie wypadków dowiecie się z nowej serii „Medycyna pola walki w paralotniarstwie” publikowanej na łamach Vario. Pierwszy tekst w numerze 18.