Z pleców na brzuch

zdj. Beata Bernat

Jeden z najlepszych polskich pilotów paralotniowych. Ptasi instynkt, doskonała technika, ogromna wiedza i doświadczenie. Pilot wszechstronny. W zeszłym roku rozpoczął swoją przygodę z lotniami i od pierwszych startów nie schodzi z podium…

Na wywiad zaprasza Krzysztof Dudziński (air-sport.pl)

Gratuluję sukcesu – 3 miejsce w ostatnich German Open 2016
i 1 miejsce w Internationaler Erzgebirge Cup (będący również Mistrzoswami Austrii) to bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę Twój niedługi staż lotniowy ?
Dziękuję, na German Open pojechałem, żeby jak najwięcej się nauczyć, a przy okazji udało mi się zrobić dobry wynik. W Austrii udało mi się już wygrać. Rzeczywiście – mogę powiedzieć, że mój staż lotniowy jest nijaki (śmiech). W German Open miałem dużo szczęścia, udało się zająć trzecie miejsce w generalce, mimo że na zawodach była cała śmietanka w lataniu na sztywniakach (sztywnopłaty FAI 5) – Mistrz Świata Tim Grabowski, wicemistrz świata Norbert Kirchner, Christopher Friedl
(3 miejsce na Mistrzostwach Świata 2014), cała kadra lotniowa niemiecka i austriacka – czyli wszyscy piloci, którzy w tej klasie lotni znaczą coś na świecie.

Jak zwykle jesteś bardzo skromny. Oczywiście szczęście szczęściem, ale w lataniu trzeba mu sprzyjać. Pamiętam doskonale paralotniowe zawody Polish Open w 2006 i 2013 roku, które w wielkim stylu wygrałeś. Jesteś świetnym pilotem i zawodnikiem paralotniowym i – jak widać – lotniowym. Ale od jak dawna latasz na lotniach?
Zacząłem pod koniec 2014 roku, w październiku. Po długiej namowie mojego znajomego instruktora, który zachęcał mnie do spróbowania lotniarstwa, w końcu mu uległem. I tak poszło.

Przez ponad 10 lat latałeś na paralotniach, co zadecydowało o przesiadce na lotnie sztywnopłaty?
Nie zrezygnowałem z paralotni. Po prostu złapałem obecnie zajawkę na sztywnopłaty, a ponieważ uczę się na nich latać, to poświęcam temu cały mój wolny czas. Nie da się latać jeden dzień na paralotni, a drugi na lotni, zwłaszcza w fazie szkolenia. Dlatego obecnie latam wyłącznie na lotni. Ale w przyszłości chciałbym latać zarówno na glajtach, jak i na lotniach w proporcji 50 na 50. Zobaczymy, czy coś takiego się uda.

Cały artykuł przeczytacie w 20 numerze Vario.