Projekt Wisła

zdj. Krzysztof Romicki

Cała przygoda zaczęła się od luźnej rozmowy, w której jeden z nas zapytał: „A może przelecielibyśmy całą Wisłę – od źródła do ujścia?”.

Taka propozycja nie mogła pozostać bez echa. Postanowiliśmy lecieć. Podjęliśmy szybką decyzję i jeszcze szybciej ją zrealizowaliśmy. W listopadzie zeszłego roku, niemal ta sama grupa pilotów, poleciała razem z Warszawy na Śniardwy. Podczas tamtego lotu wiele się nauczyliśmy i Projekt Wisła był dzięki temu znacznie łatwiejszy do zrealizowania. Mieliśmy doświadczenie we wspólnym przelocie blisko 200 km, dzięki czemu teraz mogliśmy wyeliminować pewne niedociągnięcia.

Początkowo planowaliśmy przelot na 3-4 dni, zakładając, że pogoda będzie nam sprzyjać. Z Warszawy wyjechaliśmy w poniedziałek, 16 maja. Plan przewidywał start we wtorek rano, ale czas pozwolił przelecieć pierwszy odcinek – do Krakowa – od razu po przyjeździe. Dzięki pomocy kolegów i lokalnych pilotów mogliśmy wystartować z okolic Wisły. Udostępniono nam świetne, malowniczo położone startowisko. Widoki były przepiękne. Mimo że w okolicy padał deszcz, dolecieliśmy do granic krakowskiego CTR-u. Lądowanie chwilę przed zmrokiem, pakowanie i szukanie noclegu. Kilka minut po północy poszliśmy spać, a już o 4:00 byliśmy na nogach. Przez krakowski CTR przejechaliśmy samochodami. Podkrakowskie Grabie, z których startowaliśmy, przywitały nas ujemną temperaturą, ale wszyscy mieli dobry humor i ruszyliśmy w trasę. Następny przystanek – Janowiec. Po lądowaniu w okolicach Kazimierza Dolnego zjedliśmy dobry obiad, a wieczorem byliśmy już w Warszawie. Przelot wzdłuż Wisły nad stolicą był najtrudniejszym odcinkiem naszej wycieczki. Mocno wiało, trochę padało, podstawy chmur były bardzo niskie, ale udało się. Bezpiecznie przelecieliśmy przez Warszawę. Na tym odcinku Darek zmienił swojego Snake’a XX z rozmiaru 20 na 28 i zabrał ze sobą Łukasza Grzybowskiego. Łukasz robił nam zdjęcia z tego kawałka trasy. Kolejny krótki nocleg w agroturystyce i po czterech godzinach snu ruszyliśmy w dalszą drogę.

Cały artykuł przeczytacie w 20 numerze Vario.