Little Cloud Goose II

zdj. Liitle Cloud

Goose II to skrzydło przelotowe niewielkiej francuskiej firmy Little Cloud, która zyskała sobie rozgłos i zaufanie pilotów koncepcją miniskrzydeł. Goose II łączy w sobie cechy zarówno klasycznej paralotni, jak i miniskrzydła. Sprawdźmy, jak lata.

W 2013 roku powstał pierwszy model skrzydła przelotowego Little Cloud oparty na idei miniskrzydeł. Wydłużenie 4,7, duże ugięcie płata, krótkie liny i małe powierzchnie czaszy powodowały, że potrafili je wykorzystać tylko bardzo doświadczeni piloci. Handling, bezpieczeństwo i wielka frajda z lotów w wietrznych i turbulentnych warunkach alpejskich przyniosły rozgłos małej chmurce i wielu górskich pilotów zakochało się w gęsi na zabój. Wnioski i uwagi pilotów latających na Goosie pozwoliły na zrobienie kolejnego kroku do przodu – poprawieniu osiągów paralotni oraz stworzenie skrzydła, które dostępne jest dla szerszego grona pilotów. W 2015 roku pojawił się Goose II i to właśnie skrzydło testujemy dla Was.

Ewolucja
Założenie pierwszego modelu Goose’a były dosyć nietypowe i większość pilotów z powątpiewaniem podchodziła do tego skrzydła. Wiadomo, że duże obciążenie powierzchni utrudnia wykręcanie się w słabych noszeniach, krótkie liny wymagają większej pracy pilota w turbulencji, większa prędkość trymowa wymaga doświadczenia i odpowiedniego przyhamowania skrzydła w noszeniach, klapy na speedzie wchodzą bardziej agresywnie i dynamika całego układu jest znacznie większa niż w klasycznej paralotni. W zamian za to odporność na silną turbulencję była niesamowita, prędkość pomagała w trudnych, wąskich dolinkach smaganych wiatrem dolinowym, rakietowe noszenia dawały bezpiecznie się wycentrować. Skrzydło nie miało tendencji do strzelania przed pilota, było niesamowicie zwrotne i przypominało w handlingu wyczynowego glajta, ale z poziomem bezpieczeństwa klasy sport. Loty powyżej 200 km w górach nie były rzadkością. W Polsce jeden z pilotów latających na Goosie poleciał z liny na płaskim 140 km. Zatem potencjał w skrzydle był olbrzymi. Wystarczyło dopracować szczegóły, by więcej pilotów mogło zejść z utartych szlaków. Na świetne osiągi Goose’a przy małej powierzchni czaszy wpływał przede wszystkim projekt płata oraz wytrymowanie. Był cienki z niewielkimi wlotami powietrza – jak w wyczynówkach. To w znacznym stopniu utrudniało starty w bezwietrznych warunkach i klasykiem. W Goose II wyeliminowano te problemy. Płat został znacznie pogrubiony, zwiększono wydłużenie skrzydła z 4,7 na 5,2 przy 55 komorach, nieznacznie wydłużono liny oraz dodano większy wybór rozmiarów. Obecnie skrzydło przy masie startowej do 90 kg ma 21 m², a największy Goose 24.

Cały artykuł przeczytacie w 20 numerze Vario.