Dudek Hadron Cabrio

zdj. Krzysztof Romicki

W ciągu kilku miesięcy zdarzyło mi się kilkukrotnie usłyszeć pytanie przez telefon, w rozmowie na żywo lub w wiadomości: „Lojak, a co myślisz o Hadronie Cabrio?” – uważam, że to odpowiedni moment do napisania kilku słów na temat tego skrzydła.

Z acznijmy jednak od początku: „A można się jakoś z Tobą przelecieć?” – pewnie niejeden pilot napędowy usłyszał tego typu pytanie od swoich znajomych lub rodziny czy też osób obserwujących nasze latanie. W moim przypadku nie było inaczej, liczne pytania i prośby o lot od znajomych i najbliższych zmotywowały mnie do zrobienia uprawnień tandemowych, zakupienia wózka i skrzydła. Zajmijmy się jednak kwestią samego skrzydła, na początku nie wiedziałem, co kupić, na rynku jest spory wybór skrzydeł tandemowych, od tych mega nośnych klasyków po moco-żerne samostatki. Pierwszym skrzydłem, z jakim miałem okazję się zmierzyć był Swing Twin5 – uczyłem się na nim latać na kursie, później miałem okazję polatać trochę na Nucleonie Cabrio 42, już miałem zamawiać Stinga Powerplay’a 250, gdy kolega kupił i odradził, tłumacząc, że trzeba mieć dobry motor, by go napędzić. W końcu trafiłem na Hadrona Cabrio 34 ze „stajni” Dudka, którego użyczył mi Krzysiek Romicki z Paraelementu na testy. Tak mi się spodobało to skrzydło, że od roku latam Hadronem Cabrio, wydaje mi się, że wystarczająco długo, by cokolwiek można było o nim powiedzieć.
Nie chcę rozpisywać się o informacjach technicznych skrzydła, można je bez problemu przecież znaleźć na stronie producenta (www.dudek.eu). Wspomnę tylko, że skrzydło to występuje w dwóch opcjach Duo pod tandem pieszy (ryksza) oraz Cabrio pod trajki.  Z tego, co się orientuję, to Duo nie jest już produkowane, nie cieszyło się taką popularnością jak Cabrio, którym można latać również z nóg, a zakres wagowy jest znacznie większy. Na Duo też się da latać oczywiście lekkim wózkiem, ale na pewno nie dużym kompozytem z Rotaxem – pod tego typu sprzęt stworzone zostało Cabrio. Uprzedzając pytanie, czym się różnią te dwie wersje?

Cały tekst możecie przeczytać w 21. numerze Vario.