Twoja ambicja

Till Gottbrath dzieli się swoimi refleksjami dotyczącymi ryzyka, strachu i uczciwości względem siebie.

Wszyscy piloci paralotniowi wiedzą o tym, że mamy najpiękniejsze na świecie hobby. Ale w większości przypadków nie jestem w stanie wytłumaczyć swojej fascynacji lataniem osobom, które nie latają. Najlepiej zrozumiałyby to, gdyby same mogły doświadczyć latania. Ale to nie zawsze jest możliwe. Dlatego próbuję odnaleźć właściwe słowa… by odpowiedzieć na pytanie – dlaczego latam? Moja motywacja, aby rozpocząć swoją przygodę z paralotniarstwem nie miała wiele wspólnego z lataniem. Byłem alpinistą i jak wielu pionierów tego sportu uległem wizji, że po zdobyciu szczytu w kilka minut rozpakuję skrzydło z plecaka i przyjemnie zlecę sobie do doliny. I nie chodziło mi o latanie, ile o uwolnienie się z potrzeby mozolnego schodzenia ze szczytu. Starzy piloci – prawie wszystkie latające dinozaury z tamtego czasu paralotniarstwa – ulegliśmy tej mrzonce. Skaliste szczyty po prostu nie mają trawiastych stoków, które w dodatku byłyby wystawione w dobrym kierunku do wiatru…

Ale doświadczyłem czegoś zupełnie innego: niewyrażalny w słowach, magiczny moment startu i lotu. Do dzisiejszego dnia nie potrafię opisać tego doświadczenia. Aby to zrozumieć, trzeba tego spróbować.

Potem pojawiły się ryzyko, strach i rozwaga. Ważne jest, aby odpowiednio ocenić zagrożenia i własne umiejętności, a następnie podjąć odpowiednią decyzję. Lecieć czy nie lecieć? Wówczas nie było to takie proste, a nawet dużo trudniejsze, ponieważ nikt nie miał żadnego doświadczenia – włączając w to instruktorów paralotniowych.

Paralotniarstwo zaczęło się rozwijać i każdy, kto nie potrafił szybko biegać, zostawał instruktorem. Kiedy zapisałem się na kurs po moich pierwszych samodzielnych próbach, miałem więcej wykonanych lotów niż mój instruktor. Każdy kursant, który zdecydował się na zakup paralotni, licencję otrzymywał mniej lub bardziej oficjalnie razem ze skrzydłem.

Z dużą dozą szczęścia i zdrowego rozsądku udało mi się przetrwać ten szalony czas bez żadnego wypadku. Patrząc na to z innej perspektywy, to był dobry sposób nauki: od samego początku byłem odpowiedzialny za własne decyzje. Inaczej to wygląda dzisiaj, gdy korzystamy z wiedzy i doświadczenia świetnie wyszkolonych instruktorów (nasz sport ma już ponad 25 lat). Obecnie każdy pilot przechodzi przez poszczególne etapy zanim osiągnie samodzielność i wie, że to co robi jest jego wyborem.

Cały artykuł możecie przeczytać w 23. numerze Vario.