Loty Biwakowe Polska 2017

zdj. Tomasz Pankiewicz / Beskidy

15 marca rozpoczęły się Loty Biwakowe Polska 2017. To już trzecia edycja zawodów trwających do 30 września. Od pierwszego do ostatniego dnia, niezależnie od pogody można ruszyć na trasę wytyczoną wzdłuż południowej granicy, pomiędzy Bogatynią a Ustrzykami Górnymi.

W LB Polska każdy pilot ma swój indywidualny cel do zrealizowania i każdy sam decyduje, kiedy i z jakiego miejsca czy startowiska rozpocznie rywalizację. Czy pogoda pozwoli ten cel osiągnąć w wyznaczonym czasie, to jedyna niewiadoma. W LB Polska nie klasa pilota jest najistotniejsza, ale jego zaangażowanie i determinacja. Mimo wszystko najważniejsza jest jednak satysfakcja z połączenia pasji do latania i możliwości pokonywania wyznaczonej przez siebie trasy. Zwycięzcą jest każdy, kto podejmie wyzwanie i osiągnie założony przez siebie cel.

Dwie poprzednie edycje LB Polska pokazały już możliwości, na których można bazować przy planowaniu swojej trasy. Jak widzą to przyszli uczestnicy LB Polska 2017?

Marcin Gorayski – zwycięzca LB 2016, drugi w LB 2015, rekordzista trasy z wynikiem 201,78 km /dwa etapy lotne o łącznej długości 242,22 km/:
„Mój plan mam do zrealizowania od dawna. Z racji tego, że moje kolana nie są w najlepszym stanie i nie mogę robić zbyt dużych odległości na piechotę, z Karkonoszy spróbuję zrobić dolot pod same Beskidy. Teraz najważniejsze jest, żeby tę Bramę Morawską wreszcie przelecieć. Pomysł na to mam. Już kilka razy niewiele mi brakowało, ale … albo zbyt późny start, albo jakiś błąd spowodował, że mimo iż widziałem swój cel, to musiałem lądować. W tym roku, jeśli pogoda pozwoli, będę miał większe szanse przede wszystkim dlatego, że zacznę wcześniej niż w 2016 r. Nie mam na głowie żadnych remontów, przez co będę miał zdecydowanie więcej czasu na latanie. Postaram się nie tylko poprawiać swoje wyniki w lataniu xc, ale chcę też, żeby trasa LB Polska w końcu została zrobiona. Poza tym napić się zimnego piwa w Ustrzykach Górnych to też jest jedno z moich marzeń. Jeśli przeskoczę do Beskidów, to dalszą trasę, żeby zaliczyć Bieszczady zaplanuję sobie już na spokojnie. Tam już powinno być trochę prościej. Mniejszymi etapami, mniejszymi kroczkami, bo startowisk jest dość sporo”.

Jaka jest rada dla pilotów, którzy chcą przeżyć przygodę z LB Polska? Muszą zacząć to robić. To jest jedyna rzecz. Nikt niczego nie osiągnie, jeśli tego nie robi. Bardzo dużo ludzi chciałoby, ale nawet nie próbują pomagać swojemu szczęściu. Szczęściu trzeba pomagać, bo samo  nie przyjdzie.

Cały artykuł możecie przeczytać w 23. numerze Vario.