Paka nad stadionem

zdj. Kasia Martyniak

Przed sezonem paralotniowym 2017 została przeprowadzona po raz kolejny akcja rzucania spadochronów paralotniowych na stadionie PGE Narodowy. Zorganizowana ponownie przez szkołę Cloudbase z Warszawy, a zainicjowana w ubiegłym roku, cieszyła się sporym powodzeniem.

P odczas marcowej akcji około 60 pilotów ćwiczyło rzut paralotniowego spadochronu ratunkowego zwanego też paczką lub zapasem.  Akcja na stadionie pozwoliła na sprawdzenie w bezpiecznych warunkach sytuacji awaryjnej, która zdecydowanej większości pilotów nigdy się nie przydarzy w rzeczywistości. Warto jednak poznać zachowanie swoje i swojego sprzętu w zbliżonych okolicznościach.

Ćwiczenie przebiega w bezpiecznych, aczkolwiek trochę stresujących warunkach. W końcu nie codziennie mknie się ok. 40 km/h na 50 metrach nad betonową płytą największego stadionu w Polsce.  Takie warunki zapewnia kolejka tyrolska  o długości ok. 250 metrów rozwieszona nad stadionem. Całe przedsięwzięcie znane pod nazwą Extremalny PGE Narodowy obsługuje firma SkyTech. Liny są rozwieszone zimą i wczesną wiosną, a my korzystamy z nich właśnie w marcu. W poniższym artykule chcę napisać głównie o błędach, jakie zaobserwowałem i opisać sposób działania, pozwalający takich błędów unikać. Zajmiemy się przede wszystkim procedurą wyrzutu paczki, ale na wstępie jeszcze kilka uwag na temat podejmowania decyzji o użyciu spadochronu.

Słyszałem w opowieściach mało doświadczonych pilotów o tym, jak chcieli użyć spadochronu, w sytuacji kiedy coś ich mocno stresowało, a nie wiedzieli, co powinni zrobić. W sytuacji takiej jak mocne turbulencje, silny wiatr (przewiewanie), wciągnięcie w chmury do głowy przychodził pomysł: rzucę paczkę i wszystko będzie dobrze. Tymczasem to nie są sytuacje, w których należy rzucać spadochron bez zastanowienia. Spadochron nie jest lekarstwem na każdy problem. Pamiętajmy, że dopóki mamy kontrolę nad kierunkiem lotu i prędkością (na tyle na ile pozwala wiatr), to tę kontrolę staramy się utrzymać, próbując wylecieć z obszaru, w którym nie chcemy być. Po rzuceniu spadochronu tracimy tę kontrolę. Spadochron poleci gdzieś z wiatrem, np. na zawietrzną, teren zabudowany, druty lub zagrodę z wściekłym bykiem.  Podobnie jest z chmurą, która was wciąga. Dopóki lecimy, staramy się uciekać w bok chmury. Jeśli rzucimy paczkę, to już nie jesteśmy pilotami, tylko pasażerami.

Cały artykuł możecie przeczytać w 23. numerze Vario.