Ozone Ozium

zdj. Tomasz Pankiewicz

Nowoczesny design oraz coraz lżejsze, a zarazem wytrzymałe materiały pozwalają na produkcję ultralekkich uprzęży z kokonem, o których jeszcze parę lat temu, nikomu z nas nawet się nie śniło. Na początku tego sezonu głośną premierę miała uprząż firmy Ozone – Ozium.

Wybór wygodnej, bezpiecznej i dobrze dopasowanej uprzęży jest równie ważny, jak wybór odpowiedniej paralotni. Większość pilotów latających cross-country decyduje się na uprzęże z kokonem, głównie ze względu na komfort termiczny podczas długich lotów, wygodniejszą pracę belką speeda oraz ze względu na mniejszy opór aerodynamiczny. Obecnie rynek uprzęży z kokonem bardzo wyspecjalizował się i możemy wyróżnić trzy kategorie uprzęży z kokonem: uprzęże wyścigowe, przeznaczone dla zawodników, ważące około 10 kg, uprzęże przelotowe, ważące około 5 kg oraz uprzęże ultralekkie, dedykowane do lotów w stylu hike&fly, których waga wynosi poniżej 3 kg. W tym sezonie nastała pewna moda na ultralekkie uprzęże, dlatego w tym numerze testujemy dla Was produkt firmy Ozone, model Ozium.

Materiały i konstrukcja
Ozone Ozium to cywilna wersja uprzęży przygotowanej na wyścig Red Bull X-Alps, przy udziale Chrigiela Maurera. Założeniem konstrukcyjnym projektantów Ozone’a było uzyskanie jak najmniejszej wagi uprzęży wraz z protektorem. Aby uzyskać tak niską wagę, konstruktorzy musieli zrezygnować z deski pod siedziskiem (konstrukcja hamakowa) oraz uprościć maksymalnie system regulacji oraz odchudzić kokon i zrezygnować z tradycyjnego kokpitu. Główna część uprzęży wykonana jest z Ripstopu 210 (Denier Nylon), który jest nowoczesnym, bardzo lekkim a zarazem wytrzymałym materiałem. Jego dodatkową zaletą jest również łatwość czyszczenia wszelkich zabrudzeń. Kompromisem wagowym jest natomiast kokon, który w przypadku Ozium wykonany jest z bardzo cienkiej tkaniny elastycznej, przypominającej lycrę. Kokon jest delikatny i wymaga ostrożnego obchodzenia się z nim ze strony pilota. Na szczęście bardzo łatwo odczepia się od uprzęży i w przypadku uszkodzenia, szybko możemy wymienić go na nowy. Również kokpit zaprojektowany został bardzo minimalistycznie. Ma 5 mm grubości, 18,5 cm szerokości i 13,5 cm wysokości. Przypina się go za pomocą suwaka do kokonu. Dodatkowo wyposażony jest w rodzaj smyczy, którą należy nałożyć sobie na szyję, aby ustawić odpowiedni kąt nachylenia. Kokpit pozwala na zamocowanie jednego, niewielkiego urządzenia do nawigacji, typu wario-gps w jednym. Zrezygnowano z wszystkich zbędnych klamerek i zapięć. Uprząż zapinamy w starym stylu, przekładając większą klamrę taśmy piersiowej przez mniejszą, jak to ma miejsce w ultralekkich górskich uprzężach do zlotów, regulowane są tylko taśmy barkowe i udowe oraz taśmy regulujące pozycję pilota w locie. Taśma piersiowa nie ma regulacji. Jest zszyta na długości 45 cm.  Boczne taśmy uprzęży oraz taśmy regulacji długości i kąta kokonu zastąpiono linkami. Producent odradza jakąkolwiek regulację bocznych linek uprzęży i w instrukcji podaje stałe długości tych linek. Wysokość podwieszenia wynosi 42 cm. Długość kokonu regulujemy skracając odpowiednio linki za pomocą przygotowanych przez producenta węzełków. Kokon wieńczy lekka karbonowa płytka z wyciętymi w niej otworami, dodatkowo zmniejszającymi masę.

Cały test znajdziecie w 12. numerze Vario.